Rozważanie na niedzielę

VI NIEDZIELA WIELKANOCNA

 

 Ewangelia  .

J 14, 15-21

Słowa Ewangelii według Świętego Jana

Jezus powiedział do swoich uczniów:
«Jeżeli Mnie miłujecie, będziecie zachowywać moje przykazania. Ja zaś będę prosił Ojca, a innego Parakleta da wam, aby z wami był na zawsze – Ducha Prawdy, którego świat przyjąć nie może, ponieważ Go nie widzi ani nie zna. Ale wy Go znacie, ponieważ u was przebywa i w was będzie.

Nie zostawię was sierotami. Przyjdę do was. Jeszcze chwila, a świat nie będzie już Mnie widział. Ale wy Mnie widzicie; ponieważ Ja żyję i wy żyć będziecie. W owym dniu poznacie, że Ja jestem w Ojcu moim, a wy we Mnie i Ja w was.

Kto ma przykazania moje i je zachowuje, ten Mnie miłuje. Kto zaś Mnie miłuje, ten będzie umiłowany przez Ojca mego, a również Ja będę go miłował i objawię mu siebie».

Oto słowo Pańskie.

ROZWAŻANIE

Kochani, 

Pan Jezus mówi do apostołów: jeżeli będziecie mnie miłować, będziecie zachowywać moje przykazania. Bardzo łatwo jest zrozumieć te słowa wprost i doprowadzić to szantażu emocjonalnego, kiedy to jedyna miarą miłości zdaje się zachowywanie określonych zasad. Przyjrzyjmy się temu. Bywa, że starsza osoba w domu próbuje wymuszać na rodzinie takie a nie inne zachowania, a jeśli dorosłe dzieci chcą żyć po swojemu, starsza mama lub starszy tata urządza sceny, histeryzuje, obraża się i gra na emocjach mówiąc: ‘nie kochasz mnie, bo jakbyś kochał, kochała, to byś robił tak jak ja chce, bo przecież chcę dobrze”. Podobne histerie próbują teraz urządzać dzieci, kiedy rodzice w końcu przestają pozwalać im na wszystko, zaczynają się krzyki, że „wy mnie nie kochacie”. Emocjami związanymi z miłością można skrzętnie manipulować. W amerykańskiej telewizji widziałem reklamę domu opieki dla ludzi starszych, gdzie miła pielęgniarka mówiła do kamery: „ty chyba nie kochasz swoich rodziców lub dziadków, że trzymasz ich w domu, gdzie nie mają fachowej opieki… jeśli ich naprawdę kochasz, oddaj ich do naszego zakładu”. Z kolei współczesny model rodzicielstwa wmawia nam, że jeśli nie jesteśmy w stanie zapewnić dziecku wszelkich dostatków, osobnego pokoju, drogich ubrań, zabawek, wyjazdów i sprzętu, to nie darzymy ich miłością. Nie chcemy być oskarżani o nie-kochanie własnych dzieci. Nie jesteśmy jednak bogaci nie damy im wszystkiego, co pokazują w telewizji, będą się czuć gorsze, więc lepiej nie mieć dzieci w ogóle. Jeśli miarą miłości do Pana Jezusa ma być wzorowe wypełnianie Jego przykazań, to jesteśmy przecież słabi jako ludzie, nikt z nas w stu procentach nie spełni przykazań, chyba tylko święty z obrazka, a więc miłość Boża jest nie dla nas. Co wtedy? Katujemy się nieustannymi wyrzutami sumienia, albo przestajemy się w ogóle starać, albo idziemy do takich odłamów i sekt podających się za chrześcijańskie, które głoszą, że możesz dalej grzeszyć, a Chrystus i tak już to wszystko odkupił. Zdziwilibyśmy się ile takich pseudo-chrześcijańskich a w rzeczywistości antykatolickich grupek działa w polskich miastach i miasteczkach. Z drugiej strony faryzeusze bardzo drobiazgowo spełniali przykazania i jest to przecież możliwe, żeby oficjalnie nie złamać żadnej zasady, a nie mieć w sercu ani kropli miłości. Z trzeciej strony nie można powiedzieć, że nie są ważne czyny ani stan w jakim żyjemy, bo wielu ogłasza że kocha Pana Jezusa, a żyją wprost bezbożnie lub rozpustnie.

Pan Jezus nie zostawia nas samych wobec własnych krótkich, jasnych, ale jakże trudnych i głębokich słów. Obiecuje nam pomoc Ducha Świętego w ich zrozumieniu. A Ducha Świętego nazywa parakletem, co oznacza adwokata, obrońcę albo pocieszyciela oraz Duchem Prawdy. Po tych dwóch znakach poznaje się działanie Ducha Świętego: nie łagodzi, nie zaciemnia, nie zostawia wątpliwości, mówi prawdę taka jaka jest oraz pociesza. Prawda powinna człowieka uspokajać i pocieszać, nawet jeśli jest gorzka i trudna. Pan Jezus mówi: jeśli będziecie mnie miłować, będziecie zachowywać moje przykazania. To znaczy, że najpierw trzeba umiłować, żeby miłość dawała mądrość i siłę i moc do zrozumienia i wypełnienia przykazań. Kto miłuje Chrystusa, ten spełnia Jego przykazania spontanicznie i z radością. Kto nie miłuje, ten nie spełnia, a jeśli spełnia, to z zaciśniętymi z wysiłku zębami i z zimnym sercem. Zachowywanie przykazań z łaciny nazywa się observare. To znaczy wpatrywanie się, przyglądanie się, podziwianie, poznawanie szczegółów, a w końcu rozmiłowanie w prawdzie Bożych Przykazań, a ta daje pokój i pocieszenie.

10 maja – niedziela

Pan Jezus w Ewangelii św. Jana często przeciwstawia uczniów i świat. Dokoła nas coraz więcej kamer i głośników. To patrzy i słucha świat: widzi i słyszy wszystko, ale nie widzi Chrystusa zmartwychwstałego, Ducha Świętego, Ojca, nie widzi ani nie zna. Nie potrafi tez rozpoznać twarzy ucznia Chrystusa. Ale uczeń Chrystusa nie jest sam, nawet jeśli świat odwróci się od niego plecami. Pan nie zostawia nas sierotami; objawia nam Ojca, jest z nami sam i posyła Ducha Świętego.

11 maja – poniedziałek

Pan Jezus zapowiada uczniom prześladowania w imię Boga. To chyba najgorszy rodzaj zła: zło, które popełnia się z imieniem Boga na ustach. Pan Jezus to przewidział i ostrzega, żebyśmy wiedzieli, że ludzie będą nadużywać świętego Imienia, ale Bóg zawsze sam upomni się o swoich świadków.

12 maja – wtorek

Pan Jezus widział smutek w oczach apostołów, kiedy zapowiedział swoje odejście. Oni jeszcze myśleli po ludzku. Nie stawiali Bożej Chwały i Jego królestwa na pierwszym miejscu: przeważały ludzkie uczucia. Ale Pan Jezus rozumie i tę słabość człowieka.

13 maja – środa

Pan Jezus wie, że apostołowie nie wszystko od razu mogą zrozumieć. Zapowiada Ducha Świętego, który będzie to zrozumienie dopełniał, choć niczego nowego nie dołoży. Zrozumienie nie znaczy wymyślania nowości, ale wchodzenie głębiej w temat już znany.

14 maja – czwartek – św. Macieja

Pan Jezus mówi o pełni i o wybraniu. Św. Macieja wybrano, aby dopełnił grono apostołów. Ale on był uczniem od samego początku. Pan Jezus względem nas także ma różne plany, ukryte w Jego boskim sercu. Będzie je nam objawiał stopniowo, aż objawi czego od nas oczekuje, jak od Macieja.

15 maja – piątek

Pan Jezus mówi o pewnym rodzaju smutku i radości. Jest taki smutek, który przeradza się w radość, na przykład ból rodzenia. Jest też taka pusta pseudo-radość, która szybko przeradza się w smutek. Przed taką przestrzega nas Bóg. Jest też radość prawdziwa, której nikt nie może odebrać człowiekowi.

16 maja – sobota – św. Andrzeja Boboli

Męczennicy nie zawsze giną za wiarę. Św. Andrzej apostołował wśród ochrzczonych. Zginął za jedność. Wiarę w Chrystusa także można wyznawać w zły sposób. Przecież kaci św. Andrzeja byli ochrzczeni i wierzący. Zabrakło im jednak miłości, która jest spójnią Kościoła. Św. Andrzej to patron bolesny. Za jego heroizm nalezą mu się najwyższe wyrazy czci. Kto wie, jakie łaski przygotował za to dla nas? Nie szczędźmy mu pochwał i modlitw.

Ks. Bartłomiej Krzos